DRAGON :)

Troszke zaniedbałem bloga ale czas odrobić straty:) po 10 miesiacach trzeba wkońcu coś napisać:) Po rozstaniu z Krową rozpoczołem nowy zwiazek duzo bardziej udany duzo wspanialszy i ogulnie doskonały:) W czerwcu postanowiliśmy wyjechać razem nawakacje i zaczeliśmy szukać lajlepszego terminu na wyjazd. Po krutszym namysle stwierdziliśmy że jedziemy 4 sierpnia nad morze i zostajemy tam przez 3 tygodnie. Pojechaliśmy do chałup pociągiem na pole kampingowe tam gdzie zwsze jeżdze gdzie czekała juz tam na nas przyczepa. Pociągiem jechaliśmy prawie 9 godzin a wyjazd było 6 wiec dotarlismy na 15 do chałup gdzie na peronie stała już moja psiapsiła Ania:) i pomogła nam sie zabrac z dworca do przyczepy. Pogode przez 2 tygodnie mieliśmy nie za fajna ale dało sie troszke pozwiedzać,popływać,poserfować, pogrylować i popić:) Szkoda że Piotrek Ani stchużył i wyjechał dzien przed naszym przyjazdem takto duzo zabawniej by było ale cuż i tak było superowo. W przypływach słonecznych dni udało mi sie Mojego skarba wyciagnać do zatoki i spróbować ją uczyć pływać. Po paru dniach już całkiem nieźle zaczeło jej wychodzić pływanie i przełamała swój strach do wody. Ku mojemu zdziwieniu stwierdziła ze nawet jej się to podoba i chciała by iść na basen sie nauczyć pływać:) Wiedziałem ze mam dar namawiania innych do wielu żeczy ale tego sie nie spodziewałem po prostu:)
Niestety naszą obecnością nad morzem zaszczycił nas też Arek (NIE LUBIANY BRAT CIOTECZNY!!!) który sie odrazu do nas wprosił i przesiadywał godzinami nie wspominając już o tym że miał chujowy namiot i cały mu przeciekał ale to już miejsza z tym. 16 sierpnia dojechali do nas Asiek i Marcin znajomi Gosi. 17 sierpnia lało cały dzień i nie było co robić z Gosią i Anią siedzieliśmy w przyczepie i gralismy w karty arek oczywiście ok 17 musiał sie wprosic i siedziec z nami cały wieczór już miałem go dosyć ale jak to sie mowi "psa się nawet w taka pogode z domu nie wyrzuca" co prawda on nie pies wiec wyżucić by sie go zdalo:D Punktuanie o 24 Gosia i Ania zaczeły zaczeły spiewać 100 lat i składając mi życzenia urodzinowe czego sie wogule nie spodziewałem Arek, Asiek i Marcin też sie przyłączyli z małym opuźnieniem ale sie dołączyli:P Po toaście posiedzielismy jeszcze troche poszlismy spać oczywiście Ania do siebie, Arek do swojego wymiotu i Marcin z Aśką do swojego wymiociku:) Po niespełna 30 minutach Arek wprosił sie na spanie bo ponoć mu namiot zawaliło. też baran wybrał sobie dezień na nocowanie ale niestety trzeba było sie nad nim zlitowac ale odgrodzilismy się zod nich parawanem i figlowalismy sobie:D nie zwracajac na nich wogule uwagi:P Od 18 skończyło sie leniuchowanie. Mimo iż nie było czasem pogody to i tak nas wyciągali na zwiedzanie i zawsze było co robić z Aśką i Marcinem ale i dzieki temu nie widywało się na szczescie Arusia:) Ania tez czasem z nami jeździła na wycieczki. Tak więc chyba wszyscy co sie nie znali to się polubili skoro się tyle czasu spędzało razem i nie było żadnego mordo bicia:) Po wyjeżdzie Ani (20 sierpnia) jak już nie było od kogo deski pozyczyć do pływania a wcześniej pogody nie było wiec w czwóreczkę sobie doskę wypożyczyliśmy bo sobie popływać (wkońcu miałem desko o wyporności w sam raz dla mnie:)) Marcinek bał sie wogóle stanać na deske mój Gosiaczek stanoł ale bał sie wyciągnąć żagiel a Ja i Asiek całkiem dobrze sobie popływaliśmy ja laik w pływaniu ale dobrze Aśce wytumaczyłem mniejwiecej o co chodiz i jak ma pływać. Po godzince mieliśmy dość wiec zdaliśmy deske ale nastepnym razem wypozyczyliśmy sobie ją na 2 godzinki i nawet Gosia sobie już zaczeła powoli pływać:) a mi za każdym razem coraz lepiej szło:) 24 sierpnia dzień przed wyjazdem udało nam sie nawet zaliczyć pokaz kaskaderów we Władysławowie który okazał sie ciekawym przezyciem i widowiskiem:) W ten sposób na zwiedzaniu, piciu, grilowaniu i zwiedzaniu minoł nam kolejny tydzień i trzeba było wracac do domu. 25 sierpnia wstaliśmy o 8 i zaczeliśmy się pakować zeszło nam sie prawie cztery godzinki przy tym po czym poszliśmy zobaczyć ostatni raz może i pojechaliśmy wracać do szarej żeczywistości. Do domu dojechaliśmy o 23 licząc bez postojów to jechaliśmy 9 godzi ale dojechaliśmy. Tak tez sumująć te wakacje było 2 tygodnie odpoczywania i tydzień zwiedzania w ktorym zaliczyliśmy gdańsk, Sopot, Gdynie, Władysławowo, Chałupy i Hel.
Teraz może jakiś wypad w góry w zimę a w lato kolejne któż to wie może nad może znów lub jakieś jeziorko:)
POZDROWIENIA DLA :ASIKA, MARCINA, ANI, PIOTRKA którego niestety nie był i oczywiście najsłodsze buziaczki dla mojej Gosi. Oby wiecej takich wspólnych chwil i wyjazdów.

Po rozstaniu z Gosią pod koniec września przeżyłem mały szok. Nie wiedziałem czy to przeze mnie sie stało czy po prostu nie byliśmy dla siebie stworzeniu. Postanowiłem poszukać szczęścia ponownie i okazało sie ze znalazłem kolejną Gosie:) Ja to mam szczęście dopiero. przynajmniej mi się imiona nie mylą:D Na gg Gosią wydała się bardzo sympatyczną i inteligentną osoba ale na pierwszym spotkaniu przez pewien czas czułem sie nie swoio i myślałem że nic z tego nie będzie ale pod koniec dnia sie jakoś rozkręciło i było potem super. Teraz jestem z nią już ponad 1,5 miesiąca i nawet nie mieliśmy żadnej nawet najmniejszej sprzeczki co mnie bardzo dziwi i ciesze się że umiemy sie bardzo dobrze dogadać:)Mój kotek przygotowuje mnie troszkę do maturki i nawet się poświeciła i chce sie nauczyć jeździć na łyżwach:) Kocham cię bardzo skarbeńku ty mój malutki
:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*

30 września rozstałem sie z Gosią. Trochę smutno było mi sie z nią rozstawać ale takie jestem niestety życie. Okazuje sie ze po ponad roku bycia ze sobą nic nas nie łączyło wcale. W sumie chyba sie dobrze stało ze sie rozstaliśmy po co mieliśmy sie ciągle sprzeczać i mieć do siebie pretensje o bóg wie jakie głupstwa. pozostało mi tylko przeprosić jej rodziców za incydent nad morzem i będę miał czyste sumienie. Żegnaj Gosiu mam nadzieje ze ułożysz sobie życie na nowo z kimś lepszym. :* :* :* :*

Wakacje zaczęły się od wyjazdu do prazy do Mielna. Pracowaliśmy razem z Gosią Przez ponad 3 tygodnie i postanowiliśmy się zwolnic ponieważ psychika w tych warunkach nie wytrzymywała. Szef (wujek) do wszystkiego miał pretensje i sie czepiał byle czego wiec postanowiliśmy odejść zwłaszcza że nie wypłacił na tyle ile mówił wiec sie na nim zawiedliśmy trochę. Wróciliśmy do domu 17 lipca i zaczeliśmy planować jakiś wyjazd by wypocząć. Za zarobione pieniądze udało sie pojechać nad może 7 sierpnia pod przyczepę. Spotkaliśmy tam Anie z Piotrkiem i nieźle sie z nimi bawiliśmy. Potem dołączyli do nas rodzice Gosi i mieliśmy grila i wycieczkę na Hel. Trochę sie pokłóciłem z nimi co zmusiło mnie do wyprowadzenia sie z przyczepy i spania pod chmurka na mole i w przedsionku u Ani ale fajnie przeżycie przynajmniej było:D 17 sierpnia mile zaskoczyli mnie Ania z Piotrkiem gdyż wyjechali parę dni wcześniej z rodzicami do dąbek i myślałem ze o mnie zapomnieli bo sie wcale nie odzywali aż tu nagle o 22 niespodziewanie zapukali do przyczepy z wódką i życzeniami z okazji 21 urodzin:)A od Gosi już o 00:01 dostałem życzenia i słodką chwile:D:D Resztę wakacji spędziliśmy w czwórkę na zabawie przy grliu, robieniu naleśników placków ziemniaczanych przy których było bardzo sympatycznie i nauce pływania na desce. Wakacje ogólnie były udane i bardzo nam sie podobały. Gosia chyba też była bardzo z nich zadowolona w końcu to były nasze pierwsze razem spędzone wakacje. Do domu wróciliśmy 31 września wiec tylko został weekend na rozpakowanie i potem od razu do szkoły. Pozdrowienia dla Ani, Piotrka i kochanej Gosi:*:*

Sylwester zapowiadał się w gronie znajomych ale niestety nasze plany sie rozsypały. Poniewaz nie było już zadnej innej iprezy gdzie mozna by było sie wkrecic wiec spedziłem sylwester z Moja Kochana Gosia u mnie w domu, mimo tego ze myśleliśmy ze będzie nudno to był to dla mnie najlepszy sylwester w moim życiu?A to wszystko dzięki mojej Gosi, pare minut przed północą udowodniłem jej że chce spędzić z nia reszte życia i z zaszkoczenia oświadczyłem się, Gosia była w szoku ponieważ nie spodziewała się tego że to zrobie,a jednak! Oczywiście przyjeła pierscionek:D Wypiliśmy szampana , postrzelaliśmy i poszliśmy ...hmmm..świętowac ten dzień po naszemu, było cudownie! Szkoda że tak krótko ale całe Zycie przed nami?
********
Po sylwestrze postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę do Wrocławia i zabrać znajomych ze sobą. Wyjazd zaplanowaliśmy na 14 stycznia czyli na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Postanowiliśmy się spotkać wszyscy u Gosi już w sobotę by potem z rana po nikogo nie jeździć i przy okazji opić zdane trawojady Gosi. Popijawę zaczęliśmy ok. 21 nawet ojciec Gosi się przyłączył do nas by opić prawko Gosi. Co prawda za 3 razem ale w końcu jej się udało:* Impreza skończyła się ok. 2 ale ja już o 12 leżałem w łóżeczku bo czekała mnie długa jazda bo planowany wyjazd było o 7. ale niestety zasnąć nie mogłem bo zbyt głośno było a potem jakoś mi się spać nie chciało, w końcu o 4 Gosia przyszła do mnie do łóżeczka i udało mi się raptem o 5 zasnąć. O 6 zadzwonił budzik i o dziwo mimo iż Kamilek najkrócej spał to się obudził bardzo szybko i był najbardziej przytomny z całej naszej 4. Ponieważ każdy nie był w stanie ruszyć swoich 4 liter wiec wyjechaliśmy z domu o 7:30. GPS poprowadził nas przez bardzo szybka trasę gdzie samochodów wcale nie było lecz mieliśmy inny problem. Jak tylko zboczyliśmy z trasy tak tez przez ponad 30 Km nie było żadnej stacji benzynowej a benzyny już nie było prawie. Gdyby nie GPS to nie dojechalibyśmy do następnej stacji. Ponieważ następna była oddalona o 20 km ale GPS zawrócił nas i poprowadził do jakiejś najbliższej. Każdemu od razu ulżyło ze nie będzie musiał pchać samochodu i znowu każdy był zadowolony z podróży. Do Wrocławia dotarliśmy ok. 10:30. Pozwiedzaliśmy trochę i wróciliśmy o 14 do samochodu by odpocząć bo już byliśmy wykończeni. O 15 spotkaliśmy się z Monika Piotrkiem i Ania. Spotkanie to nie należało do najlepszych i najprzyjemniejszych ale to wina chyba zbyt dużego przemęczenia. Z Wrocławia wyruszyliśmy o 18:30 i postanowiliśmy najpierw odwieść Agę z Hubertem do Strykowa tak wiec mieliśmy 250 Km do przebycia. W drodze powrotnej nie było z byt dużo aut wiec w Strykowie byliśmy już o 21 a potem odwiozłem Gosie do domu o 22:30 bo jeszcze mieliśmy małą sprawę do załatwienia po drodze:P Posiedziałem u niej do 23 i wróciłem do domu. Każdy był tylko trochę zdziwiony ze od 2 dni nie spałem a byłem najbardziej rześki z nich wszystkich i bardzo dobrze radziłem sobie za kierownica. Każdy był zadowolony z wycieczki. Teraz planujemy kolejna podróż tylko ciekawe gdzie ???? hmmmm??? Może warszawa, Kraków a może Zakopane???? Kto wie zobaczymy. Pozdrowiona dla wszystkich

Napis w męskiej toalecie.
"TU zginął mój syn Ignac dziewiec miesiecy przed swoimi urodzinami podczas walki w ręcz.
KIedy pinokio dowiedział sie że jest z drewan??
- kiedy zapalił sie podczas pierwszej masturbacji.
Syn wraca do domu nad ranem. Wten ojciec wyskakuje z pytaniem.
- gdzie byłeś??
- tato! miałem swój pierwszy raz!!! odpowiada zadowolony syn
- aaa. to co innego, siadaj, napij sie whisky, zapal sobie...- proponuje równie podniecony ojciec
- whisky chetnie, papierosa tez, ale usiasc nie usiade

I nadeszła ta chwila osiemnastka mojej Gosi. Jak zwykle pełno załatwiania wszystkiego było pełno ale napewno było warto. Impreza niby zaczynała sie od 19 ale juz od samego rana było duzo do zrobienia.
Do Gosi dopiero o 14 dotarłem i juz sie bałem, że nie zdołamy przygotowac nic ale jednak sie udało. Goscie zeszli sie troszke wczesniej niz przypuszczałem ale i tak wszystko udało mi sie zrobic. Zabawa rozpoczeła sie od poczestunku małego a potem tańce. Dzieki Gronkowi udało udało sie dowalic zajebista imprez. Nawet nie przypuszczałem ze tak fajnie to wszystko wyjdzie. Zrobilismy razem z Gronkiem striptiz i poprzebieralismy sie. Msze przyznac ze była kupa smiechu. Nie obyło sie oczywiscie bez konkórsów gdzie wygrywało sie wódke jak i bez pozadnego lania:P Zabawa potrwała do 3 potem wszyscy zaczeli sie rozchodzic ale i tak było co robic do ostatniej chwili. Udało sie dorwac mi nawet kamerke wiec mamy prawie 2 godzinna pamiatke z tej Jedynej i nie zapomnianej w Życiu Imprezy. Mam nadzieje, że Gosia jest tak samo zadwolona jak ja. Mam nadziej że udało mi sie wraz z Gronkiem sprawić iz to była najlepsza impreza na jakiej kiedy kolwiek była. Kocham Cie Mój Najdroższy Skarbie:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
